Myriads Of Me: Tellur's Journal

Wanderlust%20ProjectQuantcast

Wanderlust Project to moje muzyczne alter ego – projekt, nad którym pracuję od końca 2008 roku. Zapraszam Was do przesłuchania mojej twórczości!

4.10.09

Seminarium...


Jak ten czas szybko leci... – ale to oczywiście banał. Ważne, że leci w miarę bezboleśnie i mogę powoli rozwijać się w kierunku, który mi się nawet podoba. Wydaje się, że dopiero co zaczynałem studia, a już pomyślnie wybrałem seminarium. Cieszę się, że ostatecznie wszystko potoczyło się po mojej myśli, bo początkowo musiałem się trochę postresować. Jak już wybrałem seminarium i zapisałem się na nie w systemie, to przez długi czas USOS wyświetlał mnie jako jedynego uczestnika zajęć, a pozostałych chętnych studentów jako osoby wykreślone z listy. Obawiałem się, że jeżeli naprawdę okażę się jedyną osobą zapisaną na zajęcia, to seminarium zostanie zlikwidowane, a ja wyląduję nie wiadomo gdzie, ale w przeddzień zajęć zalogowałem się do systemu i okazało się, że oprócz mnie przyjęto na zajęcia pięć osób, a wcześniejsza informacja była po prostu błędem.

Rozpocząłem zatem pomyślnie mój czwarty rok na Anglistyce, a jednocześnie piąty rok studiów. Kiedyś myślałem, że moje zainteresowanie literaturą z gatunku science fiction pozostanie niewinnym hobby, tym bardziej, że w gimnazjum literatura tego pokroju była uważana za zdecydowanie gorszą od oficjalnego kanonu lektur. Sytuacja zmieniła się w otwartym na literaturę wszelkiego rodzaju liceum, które zakończyłem maturą ustną z polskiej fantastyki socjologicznej lat '70. Wówczas miałem również okazję poznać osobiście wielu polskich pisarzy i rozmowy z nimi utwierdziły mnie w przekonaniu, że ta literatura warta jest poznania z perspektywy akademickiej.

Obecnie natomiast zamierzam kontynuować moją ścieżkę akademicką, pracując nad pracą magisterską z zakresu cyberpunku i postcyberpunku, a przede wszystkim skupić się na zmianie wewnątrzgatunkowej, która wyłoniła ten drugi podgatunek w połowie lat '90. To dopiero bardzo wstępne określenie zakresu moich zainteresowań, ale mam nadzieję, że wraz z mijającymi miesiącami skrystalizuje mi się nieco bardziej szczegółowa wizja mojej pracy magisterskiej. Jest jeszcze sporo czasu, więc nie ma co panikować, ale od dzisiaj zamierzam oddelegować niewielką część mojego umysłu do nieustannego zastanawiania się nad pracą. Mam nadzieję, że coś mnie niebawem oświeci.

2.10.09

10111...

POKAŻ/UKRYJ SPIS TREŚCI | POKAŻ/UKRYJ TREŚĆ NOTKI

Zgodnie z zapowiedzią, postanowiłem pisać nieco więcej o życiu codziennym, oczywiście w rozsądnym zakresie. Nie dlatego, że jest ono szczególnie ściśle tajne. Po prostu jest zwyczajne i często nie warte uwiecznienia w kronikach. Często również opowieści tego rodzaju nawiązują do perypetii osób trzecich, czego też nie zawsze mogę opisać.

Dzisiaj zamieszczam zdjęcia z bardzo fajnej imprezy urodzinowej u znajomych. Można doskonale bawić się w geekowym gronie przy planszówkach, gitarze i bez nadmiernego spożywania alkoholu. Miło jest spotkać się w gronie ciekawych osób o rozmaitym charakterze.


ImprezaImpreza

NA ŚWIECIE ISTNIEJE 10 RODZAJÓW OSÓB: CI, KTÓRZY ZNAJĄ KOD BINARNY I CI, KTÓRZY GO NIE ZNAJĄ...

MOJA PIERWSZA W ŻYCIU PRÓBA ZAGRANIA W GRĘ KARCIANĄ "CYTADELA"...

Impreza

KARTY W GRZE: BUDYNKI PRACUJĄ NA GRACZA, PRZYNOSZĄC MU DOCHÓD...

ROZWAŻAM JAKĄŚ STRATEGIĘ, NIESTETY NIESKUTECZNIE...

ImprezaImpreza

USIŁUJEMY ROZPRACOWAĆ NOWĄ PLANSZÓWKĘ "ZACZĘŁO SIĘ W POLSCE", KTÓRĄ OTRZYMAŁEM W PREZENCIE OD NARODOWEGO CENTRUM KULTURY.

GRA JEST STOSUNKOWO SKOMPLIKOWANA, ALE BARDZO PRZYJEMNA!

28.9.09

Wizje... (Część IV)

Wielu osobom telewizyjne i filmowe science fiction kojarzy się – i to całkiem słusznie – z banalnymi i prostolinijnymi fabułami o jakichśtam statkach kosmicznych, komicznych Obcych z wypustkami na czole i bohaterach w obowiązkowo obcisłych kombinezonach. Nie zamierzam z powyższą opinią polemizować, wręcz przeciwnie – zamierzam się pod nią podpisać. Science fiction z filmów i telewizji jest bowiem o lata świetlne w tyle za literaturą, do której teoretycznie nawiązuje. Zamiast machnąć na całość gatunku ręką, warto jednak powyższą opinię odpowiednio skwalifikować. Tutaj z pomocą przychodzi zasada niejakiego Theodore'a Sturgeona, pisarza science fiction. Sturgeon's law głosi bowiem, że: ninety percent of science fiction is crap. Zanim jednak spiszemy gatunek na stratę, to warto wspomnieć, że zasada Sturgeona posiada również wersję bardziej ogólną: ninety percent of everything is crap. Zaangażowanie fana zaś polega na tym, aby umieć oddzielić ziarno od plew – i czerpać przyjemność, aczkolwiek różną, i z jednego, i z drugiego.

FlashForwardOglądam bowiem i to słabe SF, ku zdziwieniu większości znajomych. Jeżeli wśród ponad siedmiuset odcinków "Star Treka" mam szansę natrafić, za Sturgeonem, na 10% odcinków przyzwoitych, to wydawałoby się, że nie jest dobrze. Nic dziwnego w tym, że dobra fabuła potrafi przyciągnąć przed ekran, ale co z tymi znacznie gorszymi...? Science fiction posiada z jakiegoś powodu tę specjalną właściwość, że nawet, jeżeli film lub odcinek serialu same w sobie nie przyciągają przed ekran, to jakiś element konstrukcji ich świata, ukazane weń zagadnienia lub nawet zarysowane weń pytania bez konkretnych odpowiedzi sprawiają, że dane dzieło broni się, jeżeli nie samo w sobie, to przynajmniej prowokując w oglądającym pewną reakcję intelektualną lub emocjonalną już po wyłączeniu telewizora (tudzież, w XXI wieku, po odejściu od laptopa).

Nie inaczej jest z nowym serialem "FlashForward", o którym napisałem już na moim blogu zdecydownie zbyt wiele. Jeżeli do tej pory nie udało mi się skusić Was do obejrzenia pierwszego odcinka, to zapewne nic już Was nie skusi. Chciałbym jednak zakończyć ten cykl notek ostatnią, ale bardzo ważną myślą. "FlashForward" nie dość, że jest przyzwoite samo w sobie, to przede wszystkim jest celowo skonstruowane tak, aby prowokować fanów do dyskusji filozoficznych i w pewnym zakresie teologicznych. Fanom teorii spiskowych oferuje natomiast zakrojoną na szeroką skalę konspirację, która również dzieje się przede wszystkim w głowach widzów, poza samym serialem. "FlashForward" nie tylko bowiem pokazuje, lecz również sugeruje, dając pole do popisu wyobraźni. Jeżeli to Was nie przekonuje, to nic Was nie przekona :-). Tak, czy inaczej, zachęcam.

27.9.09

Wizje... (Część III)

Serial "FlashForward" odniósł sukces nie tylko za sprawą bardzo przyzwoitego, pilotowego odcinka. Od samego początku oferował bowiem znacznie więcej, niż tylko standardowe 42 minuty telewizyjnego programu. "FlashForward" stanowi multimedialną platformę, która nie ogranicza się do samego serialu. Twórcy serialu stworzyli kilka oficjalnych stron internetowych, które poszerzają mitologię serialu o nowe, związane z samym serialem treści. "FlashForward" nie jest pierwszym serialem, który umożliwia fanom zagłębienie się w swoją mitologię za pośrednictwem Sieci i zmyślnie przygotowanych stron internetowych, gdyż podobne rozwiązania oferowało bliźniacze "Lost" oraz konkurencyjne "Heroes", ale chyba po raz pierwszy suplementy sieciowe do tego stopnia przeplatają się z samym serialem.


FlashForwardW pierwszym odcinku "FlashForward" agent FBI Mark Benford powołał do życia specjalną internetową stronę społecznościową o nazwie The Mosaic Collective, za pośrednictwem której internauci, którzy przeżyli serialowe Global Blackout, mieli dzielić się swoimi flashforwards – wizjami przyszłości. Ponieważ w serialu każdy człowiek miał wizję tego samego dnia w przyszłości, to dzięki "The Mosaic Collective" FBI może pozyskać coraz to pełniejsze dane na temat mającej się być może wydarzyć niebawem przyszłości. Najciekawsze jest to, że "The Mosaic Collective" nie istnieje jedynie w serialu, lecz można ją odwiedzić TUTAJ.

Mosaic Collective"The Mosaic Collective" to fikcyjna baza danych, która zawiera wpisy ofiar Global Blackout z serialu "FlashForward". Większość wpisów jest dosyć trywialna, ale nie ma w tym nic zastanawiającego, bowiem większość osób ujrzało w swoich wizjach zwykły, trywialny dzień z przyszłości. Można jednak przeszukiwać bazę danych za pomocą słów kluczowych i niekiedy natrafić na bardzo ciekawe wpisy, które są albo zgodne z wydarzeniami z serialu, albo też wydają się im przeczyć. Po obejrzeniu każdego odcinka "FlashForward" warto połączyć się z "The Mosaic Collective" i wyszukać nurtujące nas zagadnienia. Istotne jest to, że postaci w serialu również przeszukują "The Mosaic Collective", więc nie jest to jedynie strona obliczona na prostą promocję serialu, lecz dobra, prawdziwie multimedialna zabawa.


Truth HackStrona internetowa "The Mosaic Collective" stanowi fikcyjną bazę danych powołaną przez FBI, nic więc dziwnego, że prezentuje optymistyczną, oficjalną wizję wydarzeń z serialu. Telewizja ABC przygotowała jednak stronę internetową i dla tych fanów, którzy uważają, że za Global Blackout kryje się sensacyjny spisek. Truth Hack to strona internetowa fikcyjnego, nagrodzonego Pulitzerem dziennikarza, który zaangażował się w wyjaśnienie tajemniczych wydarzeń z serialu na własną rękę, ryzykując przy tym własnym życiem. Oscar Obregon zamieszcza na swojej stronie rozmaite spiskowe teorie oraz wiadomości poszerzające mitologię serialu, jak również kontaktuje się z fanami serialu za pośrednictwem filmów YouTube. Posiada rzecz jasna swój własny profil na YouTube oraz swoje własne konto na Twitterze. Na chwilę obecną przestał zamieszczać nowe wiadomości, ale ma również pojawić się w samym serialu, co również potwierdza istotne związki pomiędzy samym serialem a powiązanymi z nim stronami internetowymi.


Red Panda Resources
Trzecią i ostatnią powiązaną z serialem stronę internetową stanowi oficjalne forum internetowe "FlashForward" o nazwie Red Panda Resources. Na chwilę obecną nazwa forum wydaje się losowa, bowiem żadna firma ani organizacja o tej nazwie nie pojawiła się jeszcze w serialu, ale to prawdopodobnie jedynie kwestia czasu. Na oficjalnym forum często udzielają się twórcy serialu, jak również występujący w nim aktorzy. Nazwa forum pojawiła się jedynie na losowej ciężarówce w pierwszym odcinku serialu jako fikcyjna reklama, lecz fani czym prędzej sprawdzili nazwę na Sieci i okazało się, że trafili na kolejną, promującą serial stronę. Związki pomiędzy serialem a Siecią są więc znaczące i znacznie poszerzają i pogłębiają mitologię serialu, jak również potencjalne przeżycia fanów. Mam nadzieję, że coraz więcej seriali będzie usiłowało iść tą drogą. Nie wiem, czy poszerzanie serialu o komponenty internetowe opłaca się twórcom z komercyjnego punktu widzenia, ale z pewnością zapewnia widzom dobrą zabawę.


Ciąg dalszy nastąpi...